Jest taki adres w Warszawie, przy którym naprawdę warto się zatrzymać. Złota 83, róg Żelaznej – ten słynny Pekin stoi dziś jak coś wyciągniętego z zupełnie innej epoki, wciśnięty między szkło i beton Śródmieścia, jakby ktoś zapomniał go wyburzyć. A może po prostu miał szczęście. W każdym razie to jeden z niewielu budynków, które pamiętają czasy, gdy ta okolica żyła swoim własnym rytmem – rytmem żydowskich rzemieślników, kupców i inwestorów, dla których Wola była domem.
W tym artykule przeprowadzę cię przez trzy wątki: eklektyczną architekturę z końca XIX wieku, sylwetkę właściciela i losy budynku w getcie warszawskim, wreszcie współczesną rewitalizację. Tekst dla varsavianistów, spacerowiczów i wszystkich, którzy szukają w mieście śladów niewidocznych z okna autobusu.
Najważniejsze w skrócie
- Adres: ul. Złota 83, róg Żelaznej, warszawska Wola – potocznie „Pekinek", „ten słynny Pekin na rogu".
- Powstała na przełomie XIX i XX wieku jako okazała kamienica czynszowa (budynek mieszkalny wznoszony pod wynajem), projekt przypisywany Bronisławowi Brochwicz-Rogoyskiemu.
- Inwestorem był żydowski kupiec Wolf Krongold, od którego wzięła się dzisiejsza nazwa obiektu.
- W czasie II wojny światowej znalazła się w granicach getta warszawskiego – skrajnie przeludniona, stąd potoczne określenie „Pekin".
- Przetrwała wojnę i niemal całkowite zniszczenie Woli; po dekadach dewastacji przeszła kompleksową rewitalizację i dziś pełni funkcję mieszkaniowo-usługową.
- Figuruje w państwowej bazie zabytków prowadzonej przez Narodowy Instytut Dziedzictwa i podlega ochronie konserwatorskiej (Zabytek.pl – Narodowy Instytut Dziedzictwa).
Głośnym rozdziałem w jej powojennej biografii jest też film dokumentalny Pekin. Złota 83, do którego wrócimy dalej.
Kamienica Wolfa Krongolda przy Złotej 83 – czym jest „Pekin" na rogu Żelaznej
Kamienica Wolfa Krongolda stoi przy ul. Złota 83, dokładnie na rogu z Żelazną, w warszawskiej Woli. Nie przy Królewskiej, jak można nieraz przeczytać w sieci. To ta sama kamienica, o której mówi się „Pekin" – i to jest jej właściwy, jedyny adres.
Złota 83 – jak trafić i co zobaczyć na rogu Żelaznej
Najprościej podejść od stacji metra Rondo Daszyńskiego. Kilka minut spacerem w stronę Ronda ONZ i już z daleka widać niski, jasnożółty budynek wciśnięty między szklane wieżowce. Jeśli idziesz od Dworca Centralnego, kieruj się ulicą Złotą na zachód. Kamienica zamyka perspektywę tuż przed skrzyżowaniem z Żelazną.
Kontrast jest tu największą atrakcją. Pięć kondygnacji z końca XIX wieku pośród biurowców Woli, które w ostatniej dekadzie wyrosły dosłownie za rogiem. Wiele osób pyta, gdzie dokładnie jest ten Pekin – Złota czy Królewska – bo w internecie krąży sporo pomyłek. Odpowiedź jest jedna: Złota 83, Wola.
Dlaczego kamienica przy Złotej 83 nazywana była „Pekinem"?
Nazwa wzięła się z gwary warszawskiej i odnosi się do skrajnego przeludnienia. Już w międzywojniu mieszkało tu, według relacji lokatorów przekazywanych z pokolenia na pokolenie, znacznie więcej osób, niż projektant zakładał. W czasie getta warszawskiego, gdy na kilku ulicach stłoczono setki tysięcy ludzi, ten stan spotęgował się do granic wyobraźni. Skojarzenie z gęstością zaludnienia chińskiej stolicy przyszło warszawiakom naturalnie. I tak zostało.
Złota 83 czy Królewska – najczęstsze pomyłki adresowe
Kamienicy Krongolda nie ma i nigdy nie było przy Królewskiej. Nie jest to też ten sam budynek co Złota 44, czyli słynny mieszkalny wieżowiec Daniela Libeskinda stojący kilkaset metrów dalej. Jeśli ktoś opowiada ci o „Pekinie" i pokazuje szklaną wieżę, myli dwa zupełnie różne adresy Woli.
Architektura eklektycznej kamienicy Krongolda: attyka, biały marmur i żeliwne balustrady
Kamienica Krongolda to okazała, eklektyczna kamienica czynszowa z końca XIX wieku. Bogato zdobiona fasada, attyka wieńcząca elewację, kuta brama, reprezentacyjna klatka schodowa w części frontowej. Jej wartość leży w oryginalnych detalach, które przetrwały wojnę i dekady zaniedbania.
Eklektyczna fasada: attyka, sztukateria i detal rzeźbiarski
Styl eklektyczny (łączenie na jednej elewacji motywów z różnych epok historycznych) był w warszawskim budownictwie schyłku XIX wieku regułą, nie wyjątkiem. Krongold i jego architekt sięgnęli po repertuar neorenesansu, neobaroku i neoklasycyzmu. Stąd bogaty gzyms, pilastry dzielące elewację i płaskorzeźby w polach nad oknami.
Elewację wieńczy attyka (dekoracyjna ścianka osłaniająca dach), która nadaje bryle charakterystyczną, monumentalną sylwetę. To ona sprawia, że budynek wciąż „trzyma linię" wśród biurowców. Niska, ale zdecydowanie pierwszoplanowa. Autorstwo projektu przypisuje się Bronisławowi Brochwicz-Rogoyskiemu, jednemu z płodniejszych architektów warszawskich przełomu wieków.
Wnętrza reprezentacyjne: biały marmur, żeliwne balustrady i kuta brama
Zaraz za kutą bramą wjazdową zaczyna się to, co decydowało o prestiżu kamienicy w epoce jej powstania. Sień i frontowa klatka schodowa były wyłożone białym marmurem, a bieg schodów zabezpieczały ozdobne żeliwne balustrady z motywami roślinnymi. To detale, które w latach 90. i 2000. wielu warszawiaków znało już tylko w wersji zdewastowanej.
I tu obalmy jeden z częstszych zarzutów – że po rewitalizacji został z tego tylko fasadowy teatr, a w środku wszystko nowe. Pracownia konserwatorska prowadząca zabytkowe elementy wykonała inwentaryzację, dokumentację i demontaż zachowanych detali, a następnie opracowała program prac konserwatorskich pod ich rekonstrukcję i ekspozycję (Konserwacja Dzieł Sztuki – mgr Agnieszka Waszkiewicz). Innymi słowy: to, co dało się uratować, było wcześniej katalogowane pod okiem konserwatora. Nie zrywane hurtem.
Układ frontu i oficyn – typologia warszawskiej kamienicy czynszowej
Kamienica Krongolda ma klasyczny warszawski układ: budynek frontowy przy ulicy plus oficyny (skrzydła boczne i tylne wokół podwórza). Front był reprezentacyjny, z marmurową sienią i większymi mieszkaniami. Oficyny mieściły znacznie skromniejsze lokale, często jedno- lub dwuizbowe, z wejściem od podwórka.
Ten prosty podział na „front" i „oficynę" tłumaczy późniejsze przeludnienie. Gdy jedno mieszkanie oficynowe zajmowała kilka rodzin, gęstość zaludnienia rosła lawinowo. Mechanizm prosty. Skutki dramatyczne.
Od Wolfa Krongolda przez getto warszawskie do rewitalizacji: losy kamienicy Pekin
Kamienicę wzniósł na przełomie XIX i XX wieku żydowski inwestor Wolf Krongold. Budynek przetrwał II wojnę światową w granicach getta warszawskiego, przez dekady powojennej degradacji funkcjonował jako adres mieszkań komunalnych, a po latach zabezpieczania i planowania został poddany kompleksowej rewitalizacji. Dziś to obiekt mieszkaniowo-usługowy, nadal pod nadzorem konserwatorskim.
Kim był Wolf Krongold – sylwetka żydowskiego inwestora
Wolf Krongold należał do żydowskiej burżuazji Warszawy końca XIX wieku. Kupcy i przedsiębiorcy, którzy w kamienicach czynszowych widzieli formę długoterminowej inwestycji. Wznoszenie budynku z reprezentacyjną klatką schodową i marmurową sienią przy narożniku Złotej i Żelaznej nie było gestem próżności. Był to rachunek: prestiżowa fasada plus wielorodzinny wynajem równa się stabilny dochód.
Ta okolica była wtedy sercem żydowskiej Warszawy w jej „świeckiej", handlowej wersji, z ulicami Grzybowską, Chłodną i Żelazną w bezpośrednim sąsiedztwie. Krongold był jednym z wielu inwestorów, ale to jego nazwisko przetrwało. Bo przetrwała kamienica.
Kamienica w granicach getta warszawskiego i wojenne ocalenie
Od jesieni 1940 roku kamienica znalazła się w granicach tzw. małego getta. Do lokali projektowanych dla kilkunastu rodzin wciśnięto ich wielokrotnie więcej i to wtedy określenie „Pekin" utrwaliło się na dobre. Sąsiednia ulica Chłodna i granica getta wyznaczała granicę dzielnicy zamkniętej; kilka przecznic dalej, przy ulicy Granicznej — dawnej granicy getta, biegła kolejna linia muru.
O tym, jak wyglądała ta topografia, przypominają dziś fragmenty muru getta warszawskiego wmurowane w ściany kolejnych budynków. Szerszy kontekst, czyli deportacje przez Umschlagplatz w Warszawie, walki bunkier Miła 18 podczas powstania w getcie, tło całego getta warszawskiego, pozwala zrozumieć, dlaczego przetrwanie akurat tej kamienicy jest tak niezwykłe.
Bo Wola po 1943 roku przestała istnieć. Zburzono ją systematycznie, dzielnica została zrównana z ziemią. Kamienica Krongolda należy do garstki obiektów, które fizycznie przetrwały, obok kilku sąsiednich budynków przy ulicy Waliców. Większość okolicy zastąpił potem powojenny Muranów po wojnie, wzniesiony dosłownie na gruzach.
Film „Pekin. Złota 83" Ewy Borzęckiej – kamienica po wojnie oczami lokatorów
Po wojnie kamienica trafiła w tryb, który dotknął dziesiątki warszawskich reliktów: mieszkania komunalne, brak remontów, postępująca degradacja. Życie „Pekinu" w tym okresie zarejestrowała reżyserka Ewa Borzęcka w filmie dokumentalnym Pekin. Złota 83 z 2003 roku. Portret lokatorów walczących z ciężkim losem w budynku, który sam ledwo trzymał się na nogach.
To ważny kontekst przy dyskusji, czy „miasto latami nic nie robiło, a teraz wielkie halo, że uratowali zabytek". Ratowanie kamienicy Krongolda w warunkach nieuregulowanej własności, roszczeń, braku środków i realnego niebezpieczeństwa dla konstrukcji nie było ani szybkie, ani proste. Film Borzęckiej pokazuje, jak wysoką cenę przez lata płacili ci, którzy tam wtedy mieszkali.
Od ruiny do apartamentów: rewitalizacja i mieszkania w kamienicy Krongolda
Punktem zwrotnym była interwencja po pożarze. Biuro Stołecznego Konserwatora Zabytków potwierdziło, że budynek został zabezpieczony: wykonano tymczasowe zadaszenie, wzmocniono więźbę dachową oraz spękania murów przy gzymsie, a przejazd bramny zamknięto. Działania miały zapobiec dalszej degradacji przed etapem właściwej rewitalizacji (Urząd m.st. Warszawy – Biuro Stołecznego Konserwatora Zabytków).
Rewitalizacja (kompleksowe przekształcenie zdegradowanego obiektu z zachowaniem jego wartości zabytkowych) doprowadziła do dzisiejszego kształtu: mieszkania na wynajem długoterminowy w części górnej, funkcje usługowe w parterze. To rozwiązuje jeden mit. Nie, w środku nie ma „luksusowych apartamentów dla bogaczy" w wersji pentagonalno-basenowej. Jest normalny, choć nietani, najem długoterminowy w prestiżowej lokalizacji.
Zarzut, że „wywalili wszystkich starych lokatorów, a potem zrobili z tego prestiżowy adres", też wymaga uczciwości. W przypadku budynków o statusie takim jak Złota 83, z pożarem, ryzykiem konstrukcyjnym i wieloletnim planem konserwatorskim, utrzymanie wszystkich dotychczasowych lokatorów w tej samej substancji było praktycznie niemożliwe. Można nad tym ubolewać. Trudno jednak jednocześnie wymagać, żeby kamienica została uratowana jako zabytek.
Ochrona konserwatorska: kamienica w gminnej ewidencji zabytków
Kamienica figuruje w państwowej bazie prowadzonej przez Narodowy Instytut Dziedzictwa i pozostaje objęta ochroną w systemie miejskim, czyli gminnej ewidencji zabytków m.st. Warszawy, prowadzonej przez Biuro Stołecznego Konserwatora Zabytków. To oznacza, że każda ingerencja w substancję zabytkową wymagała uzgodnień z konserwatorem zabytków. Nie wolnej ręki dewelopera.
Kluczowy wniosek
Kamienica Wolfa Krongolda przy Złotej 83 przetrwała trzy próby: getto warszawskie, powojenną degradację jako adres mieszkań komunalnych i pożar. Dzisiejsza rewitalizacja pod nadzorem konserwatorskim, z inwentaryzacją oryginalnych detali, to nie „luksusowa wydmuszka", tylko realny kompromis między ratowaniem zabytku a jego dalszym użytkowaniem.
Najczęściej zadawane pytania o kamienicę Wolfa Krongolda
Gdzie znajduje się kamienica Wolfa Krongolda i jak do niej dotrzeć?
Kamienica stoi w Warszawie przy ul. Złotej 83, dokładnie na rogu Żelaznej, po stronie Woli, tuż przy granicy ze Śródmieściem. Najprościej dojechać metrem do stacji Rondo Daszyńskiego i przejść kilka minut w stronę Ronda ONZ. Budynek widać po lewej stronie. Można też dotrzeć spacerem od Dworca Centralnego ulicą Złotą, kierując się na zachód.
Dlaczego kamienicę Krongolda nazywano „Pekinem"?
Nazwa wzięła się z gwary warszawskiej i była komentarzem do skrajnego przeludnienia tej kamienicy czynszowej. Już w międzywojniu w lokalach mieszkało znacznie więcej osób, niż zakładał projekt, a w okresie getta warszawskiego gęstość zaludnienia sięgnęła absurdalnych rozmiarów. Warszawiacy skojarzyli to ze stereotypem chińskiej stolicy jako najludniejszego miasta świata. I tak przylgnęło.
Czy kamienicę Wolfa Krongolda można zwiedzać, np. podczas Nocy Muzeów?
Kamienica Wolfa Krongolda nie jest muzeum. Po rewitalizacji pełni funkcję mieszkaniowo-usługową, więc nie ma stałej ekspozycji dostępnej z ulicy. Bramę, fasadę i attykę można oglądać z chodnika bez żadnych ograniczeń. Wnętrza bywają okazjonalnie udostępniane przy specjalnych wydarzeniach, więc jeśli chcesz zobaczyć sień z białym marmurem od środka, sprawdzaj aktualny program Nocy Muzeów pod adresem ul. Złota 83.
Czy w kamienicy Krongolda są dostępne mieszkania na wynajem?
Tak. Po rewitalizacji budynek funkcjonuje jako obiekt mieszkaniowo-usługowy z ofertą najmu długoterminowego. Nie są to „apartamenty na sprzedaż" ani hotel, tylko klasyczna kamienica czynszowa w nowoczesnym wydaniu, z parterem usługowym i mieszkaniami w górnych kondygnacjach. Ceny odpowiadają lokalizacji przy Rondzie ONZ i statusowi obiektu zabytkowego. Konkretną ofertę warto sprawdzać u operatora budynku.
Czy kamienica Wolfa Krongolda jest wpisana do rejestru zabytków?
Kamienica Wolfa Krongolda podlega ochronie konserwatorskiej i figuruje w państwowej bazie Narodowego Instytutu Dziedzictwa oraz w gminnej ewidencji zabytków m.st. Warszawy, prowadzonej przez Biuro Stołecznego Konserwatora Zabytków. W praktyce oznacza to, że każda ingerencja w zabytkową substancję, od fasady po detale sieni, wymagała zgody konserwatora zabytków. Deweloper nie miał tu wolnej ręki.
Czy budynek przetrwał II wojnę światową i zniszczenia Woli?
Tak. Kamienica Pekin przetrwała II wojnę światową jako jedna z nielicznych przedwojennych kamienic w tej części Woli. Znalazła się w granicach getta warszawskiego, ale mimo systematycznego niszczenia dzielnicy po powstaniu w getcie i po powstaniu warszawskim jej mury dotrwały do 1945 roku. Właśnie dlatego ma dziś tak wyjątkową wartość. Pokazuje skalę i detal warszawskiej kamienicy z epoki, której w Woli już prawie nie ma.
Kamienica Krongolda dziś – dlaczego warto ją zobaczyć
Kamienica Wolfa Krongolda przy Złotej 83 to jeden z najlepiej zachowanych śladów przedwojennej, żydowskiej Woli. Świadek epoki, getta i współczesnej rewitalizacji w jednym budynku. Nie trzeba biletu ani przewodnika, żeby ją poczuć. Wystarczy stanąć na rogu Żelaznej, spojrzeć w górę na attykę, zajrzeć w kutą bramę i wyobrazić sobie, ile osób tędy przechodziło przez ostatnie sto trzydzieści lat.
Jeśli planujesz spacer śladami dawnej dzielnicy północnej, dobrym przedłużeniem trasy będzie ulica Próżna — przedwojenna żydowska Warszawa z zachowanymi kamienicami frontu, wizyta w Muzeum POLIN — co warto wiedzieć przed zwiedzaniem i zatrzymanie się przy Pomniku Bohaterów Getta. Warto też podejść na plac Grzybowski i Wielką Synagogę, zajrzeć w kierunku ulicy Nowolipki i ulicy Świętojerskiej, a osobny dzień poświęcić na cmentarz żydowski przy Okopowej. W tle tej historii kryje się jeszcze postać Jana Żabińskiego i warszawskiego ZOO, jednego z wielu, dzięki którym pamięć o tej Warszawie w ogóle przetrwała.
Źródła
- Zabytek.pl – Narodowy Instytut Dziedzictwa zabytek.pl
- Konserwacja Dzieł Sztuki – mgr Agnieszka Waszkiewicz konserwacja-waszkiewicz.pl
- Urząd m.st. Warszawy – Biuro Stołecznego Konserwatora Zabytków um.warszawa.pl
