Przewodnik po Warszawie » Wycieczki po Warszawie z przewodnikiem » Kościół Św. Marcina na Piwnej — świece w oknach i pamięć stanu wojennego

Kościół Św. Marcina na Piwnej — świece w oknach i pamięć stanu wojennego

Kościół Św. Marcina na Piwnej — świece w oknach i pamięć stanu wojennego

Najważniejsze w skrócie

  • Adres i opiekunki: kościół rzymskokatolicki przy ulicy Piwnej 9/11 na Starym Mieście, od 1949 roku prowadzony przez Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża z Lasek, znane z posługi wśród osób niewidomych.
  • Historia: świątynia z XIV wieku, fundacja książęca, przez stulecia w rękach augustianów. Dziś łączy gotycką wieżę z barokową fasadą z XVIII wieku.
  • 17 grudnia 1981: prymas Józef Glemp powołuje tu Prymasowski Komitet Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności i Ich Rodzinom – potocznie „Komitet na Piwnej”.
  • 3 maja 1983: funkcjonariusze MSW (Ministerstwa Spraw Wewnętrznych) wtargają do siedziby Komitetu, biją pracowników (w tym Barbarę Sadowską, matkę Grzegorza Przemyka), uprowadzają sześć osób.
  • Pamięć: świece w oknach w rocznice 13 grudnia i 3 maja to znak solidarności z represjonowanymi.

Kościół św. Marcina sióstr franciszkanek służebnic Krzyża – czym jest świątynia przy Piwnej 9/11

Stoisz na ulicy Piwnej. Wąskiej, cichej, odgrodzonej od gwaru Rynku Starego Miasta jakby ktoś zaciągnął grubą kotarę. Fasada w łagodnym baroku, nad nią surowa gotycka wieża – łatwo przejść obok, nie podnosząc głowy. A właśnie ten kościół, św. Marcin na Piwnej, kościół sióstr z Lasek na Starówce, w grudniu 1981 roku stał się jednym z najważniejszych adresów wolnej Polski. Opowiem ci tu trzy historie: świątyni i jej gospodyń, Komitetu na Piwnej oraz brutalnego napadu z 3 maja 1983 roku, po którym w oknach do dziś zapalają się świece pamięci.

Kościół pw. św. Marcina sióstr franciszkanek służebnic Krzyża to warszawska świątynia rzymskokatolicka na Starym Mieście, pod adresem Piwna 9/11, od 1949 roku prowadzona przez zgromadzenie sióstr z Lasek. To ważny detal. Bo choć wygląda i pachnie jak każdy staromiejski kościół, nie jest klasyczną parafią terytorialną – tylko świątynią zakonną z bardzo konkretnym charyzmatem.

Ludzie często myślą, że kościół św. Marcina to zwykła parafia z chrzcinami, ślubami i całym standardowym zestawem sakramentów. Tak to nie działa. Duszpasterstwo ma tu wymiar zakonny, otwarty dla wszystkich wiernych, ale organizacyjnie zbudowany wokół wspólnoty sióstr i posługi osobom niewidomym.

Siostry Franciszkanki Służebnice Krzyża z Lasek – gospodynie kościoła i posługa niewidomym

Marcin u Franciszkanek to nie przypadek architektoniczny. To przedłużenie Lasek w sercu Warszawy. Zgromadzenie założone w 1918 roku przez bł. matkę Elżbietę Czacką od początku łączyło życie zakonne z konkretną, codzienną służbą osobom niewidomym. Kiedy siostry przejęły kościół po wojnie, wniosły w to miejsce tę samą wrażliwość: liturgia jest tu kameralna, często adaptowana do potrzeb osób z niepełnosprawnością wzroku, blisko idei Duszpasterstwa niewidomych.

Od gotyku do baroku – architektura i powojenna odbudowa wnętrza

Bryła kościoła to opowieść w kilku warstwach. Gotycka wieża pochodzi ze średniowiecznego założenia. Fasada nabrała miękkiego rytmu barokowego stylu podczas przebudowy w XVIII wieku, a wnętrze, zniszczone podczas Powstania Warszawskiego w 1944 roku, dostało po wojnie oszczędną, modernistyczną formę.

Nie ma tu przytłaczającego złota ani gęstej dekoracji. Ołtarz jest ascetyczny, ściany jasne, światło wpada oknami tak, że łatwo skupić się na modlitwie zamiast na inwentarzu zabytków. Jeśli oczekujesz baroku warszawskiej katedry, będziesz zaskoczony. Jeśli szukasz ciszy, trafiłeś idealnie. Idąc dalej Piwną w kierunku Wisły, wpadniesz zresztą na Rynek Mariensztacki, najbliższego staromiejskiego sąsiada.

Od augustianów do sióstr z Lasek – jak zmieniali się opiekunowie świątyni

Kościół ufundowali w XIV wieku książę mazowiecki Ziemowit III i księżna Eufemia, oddając go w opiekę augustianom. Zakon Świętego Augustyna, jeden z najstarszych zakonów żebraczych, był wtedy w Warszawie pierwszą wspólnotą tego typu. Przez kilka stuleci to właśnie augustianie tu gospodarowali. W tych murach obradował sejmik mazowiecki (regionalny zjazd szlachty), a w okresie kontrreformacji – ruchu odnowy Kościoła katolickiego po soborze trydenckim – kościół był ośrodkiem katolickiej odpowiedzi na reformację.

Zdarza się, że ktoś do dziś pisze, iż kościół należy do augustianów, bo tak było historycznie. Ale od 1949 roku opiekunkami są siostry franciszkanki służebnice Krzyża i to one nadają temu miejscu współczesny rytm.

Prymasowski Komitet Pomocy na Piwnej – jak kościół stał się oazą wolności w stanie wojennym

17 grudnia 1981 roku, cztery dni po wprowadzeniu stanu wojennego, prymas Józef Glemp powołał dekretem przy klasztorze sióstr franciszkanek Prymasowski Komitet Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności i Ich Rodzinom. Kościół u sióstr na Piwnej stał się w jednym momencie największym w Polsce ośrodkiem pomocy internowanym. To wtedy jego adres wszedł do słownika stanu wojennego jako po prostu „Komitet na Piwnej”.

Oddolna praca ruszyła już 14 grudnia. Dekret prymasa tylko sformalizował to, co działo się od pierwszych dni po 13 grudnia. Zgodnie z opisem Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, Komitet od początku był społeczno-kościelną instytucją charytatywną gromadzącą pomoc materialną i prawną dla internowanych oraz informacje o losach represjonowanych (Biuletyn Informacji Publicznej Rzecznika Praw Obywatelskich, 2011).

Dekret prymasa Józefa Glempa z 17 grudnia 1981 roku – narodziny Komitetu na Piwnej

Prymas Glemp działał w linii wytyczonej wcześniej przez kardynała Stefana Wyszyńskiego. Kościół jako obrońca praw człowieka, głos tam, gdzie państwo milczy albo represjonuje. Komitet formalnie umocowany w Archidiecezji Warszawskiej dostał w klasztorze przy Piwnej całe zaplecze: pomieszczenia biurowe, magazyny na paczki, kuchnię dla wolontariuszy.

Siostry franciszkanki oddały część klauzury pod cel, który nie mieścił się w standardowym opisie życia zakonnego. Dla wielu warszawiaków ten adres stał się pierwszym miejscem, gdzie po 13 grudnia można było spokojnie zapytać: gdzie jest mój mąż, mój syn, mój ojciec.

Kościelne komitety pomocy w PRL – miejsce Piwnej w szerszej sieci solidarności

Piwna nie była wyspą. Wpisywała się w szerszą, ogólnopolską sieć kościelnych komitetów pomocy więzionym, internowanym i represjonowanym, działających pod patronatem Kościoła w reakcji na represje stanu wojennego. Różnica była w skali. Warszawski Komitet obsługiwał największe zagłębie internowań i przyciągał najgęstszą sieć wolontariuszy – prawników, lekarzy, artystów, studentów.

Wiele osób do dziś nie wie, że ten kościół żyje liturgicznie i historycznie, a to właśnie on był centralnym węzłem tej sieci. Kiedy szukasz dziś Trasy W-Z, która przecina Warszawę tuż obok Starego Miasta, mijasz kwartał, przez który w latach 80. codziennie ciągnęli ludzie z pytaniami i paczkami.

Codzienna praca Komitetu – paczki, pomoc prawna, dokumentowanie represji

Codzienność Komitetu wyglądała bardziej jak organizacja logistyczna niż działalność duszpasterska. Trzy filary pracy:

  • Pomoc materialna – paczki z żywnością, lekarstwami i odzieżą, przygotowywane w klasztornej kuchni i pakowane w salach obok kościoła, przewożone do ośrodków internowania w całym kraju.
  • Pomoc prawna – adwokaci i doradcy prowadzący dyżury dla rodzin, tłumaczący jak wystąpić o widzenie, jak reagować na przesłuchania, jak dokumentować pobicia. Tu wolontariusze pracowali godzinami.
  • Dokumentowanie represji – kartoteki internowanych, informacje o miejscach osadzenia, ślady po zaginionych, wykazy przekazywane potem do struktur międzynarodowych.

Do tego dochodziła codzienna, niewidoczna praca sióstr. Kanapki, herbata, miejsce, w którym po prostu można było usiąść. Biogramy IPN pokazują dziesiątki osób odznaczonych później Krzyżem Wolności i Solidarności właśnie za pracę na Piwnej. Obok świeckich działaczy i duchownych aktywna była też sieć wolontariuszy związanych z pomocą osobom niewidomym, którzy przy okazji zaangażowali się w Komitet.

Napad 3 maja 1983 roku i świece w oknach – symbol solidarności z represjonowanymi

3 maja 1983 roku grupa funkcjonariuszy MSW podająca się za „nieznanych sprawców” wtargnęła do siedziby Prymasowskiego Komitetu przy kościele św. Marcina, pobiła pracowników, zdemolowała pomieszczenia i uprowadziła sześć osób. Dokumentuje to opracowanie IPN „Wielka manipulacja” (Instytut Pamięci Narodowej, 2008). To było kilka miesięcy przed formalnym zniesieniem stanu wojennego, w atmosferze świąt narodowych. Komunikat aparatu bezpieczeństwa brzmiał czytelnie: represje trwają.

Szkoda, że ten kościół jest tak wciśnięty między kamienice. Z zewnątrz wygląda jakby był wiecznie zamknięty i nieprzyjazny dla przypadkowego przechodnia. A to przecież tu, za tą fasadą, rozegrała się jedna z najbardziej symbolicznych scen brutalności PRL wobec Kościoła.

Pobicie Barbary Sadowskiej i brutalność aparatu bezpieczeństwa PRL

Barbara Sadowska, poetka i wolontariuszka Komitetu, została podczas napadu pobita. Złamano jej palec u ręki, doznała wielu obrażeń. Kilka tygodni później, 12 maja 1983 roku, jej syn, maturzysta Grzegorz Przemyk, zostanie śmiertelnie pobity przez milicjantów na komisariacie przy ulicy Jezuickiej, kilkaset metrów stąd.

Te dwa wydarzenia zrosły się w jedną z najczarniejszych historii warszawskiego stanu wojennego. Napad na Piwną nie był ekscesem. Był elementem konsekwentnego zastraszania środowisk kościelno-opozycyjnych.

Uprowadzenie sześciu osób z klasztoru – przebieg napadu według dokumentów IPN

Bojówka wtargnęła do klasztoru, zdemolowała pomieszczenia biurowe, wyprowadziła siłą sześciu pracowników Komitetu. Uprowadzeni byli bici, obrażani, straszeni śmiercią, a następnie wywiezieni do lasu pod Warszawą i tam porzuceni. Sprawcy, Michał Misztal, Ireneusz Smuga i inni funkcjonariusze, przez lata pozostawali bezkarni, a procesy w ich sprawie ciągnęły się aż do lat 2000.

To dlatego Piwna jest dziś nie tylko miejscem pamięci ofiar stanu wojennego, ale też symbolem trudnego, spóźnionego rozliczenia zbrodni PRL. To temat, który wraca w każdej rozmowie o grobach ofiar stanu wojennego na Powązkach.

Kościół św. Marcina na mapie warszawskich miejsc pamięci stanu wojennego

Dziś przy Piwnej zapala się świece. 13 grudnia w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego i 3 maja w rocznicę napadu. To gest zapożyczony z tradycji „świec solidarności”, które w latach 80. płonęły w oknach mieszkań w geście łączności z internowanymi. Ten sam znak, ta sama intencja, cztery dekady później.

Tablice pamiątkowe, świece, cicha modlitwa. Kościół funkcjonuje dziś jako jeden z węzłów szlaku miejsc pamięci stanu wojennego w Warszawie. Jeśli chcesz zobaczyć Warszawę oporu, a nie tylko Warszawę fasad, zacznij właśnie tu.

Kluczowy wniosek

Kościół św. Marcina na Piwnej 9/11 to nie tylko zabytek architektury Starego Miasta. To najważniejszy warszawski adres pomocy internowanym w stanie wojennym (1981-1983) – miejsce, w którym siostry franciszkanki służebnice Krzyża udzieliły dachu Prymasowskiemu Komitetowi Pomocy, a napad MSW (Ministerstwa Spraw Wewnętrznych) z 3 maja 1983 roku uczynił z niego trwały symbol oporu wobec komunizmu.

Najczęstsze pytania o kościół św. Marcina na Piwnej

Gdzie znajduje się kościół św. Marcina sióstr franciszkanek służebnic Krzyża i jak tam dotrzeć?

Kościół stoi przy ulicy Piwnej 9/11 na Starym Mieście w Warszawie, między Rynkiem Starego Miasta a placem Zamkowym. Ze stacji metra Ratusz Arsenał pójdziesz około 8-10 minut piechotą: przez ulicę Senatorską, plac Zamkowy, a potem w prawo w Piwną. Kościół jest po lewej stronie. Od strony Krakowskiego Przedmieścia dojdziesz spacerem przez plac Zamkowy w kilka minut.

Jakie są godziny mszy świętych w kościele św. Marcina na Piwnej?

Msze mają tu charakter kameralny, z posługą uwzględniającą potrzeby osób niewidomych. To jeden z warszawskich punktów Duszpasterstwa niewidomych prowadzonego przez Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża. Aktualny grafik liturgii najlepiej sprawdzić w ogłoszeniach wywieszonych w kruchcie kościoła lub w bieżących komunikatach parafialnych. Pory mszy bywają korygowane sezonowo, zwłaszcza w okresie Triduum Paschalnego i rekolekcji.

Czy kościół św. Marcina to zwykła parafia – czy można tu wziąć ślub lub ochrzcić dziecko?

Kościół nie jest klasyczną parafią terytorialną, tylko świątynią zakonną prowadzoną przez Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża. Oznacza to, że sakramenty takie jak chrzest czy ślub wymagają uzgodnienia z parafią właściwą dla twojego miejsca zamieszkania (formalności prowadzi ona) oraz zgody rektora kościoła na miejsce liturgii. W praktyce śluby są tu udzielane, ale procedura biegnie dwutorowo, przez parafię macierzystą i Archidiecezję Warszawską.

Odwiedź kościół św. Marcina – miejsce, gdzie historia jest wciąż żywa

Skromna barokowa fasada, gotycka wieża wciśnięta między staromiejskie kamienice. Z ulicy Piwnej łatwo minąć ten kościół, nie domyślając się, że kryje jedną z najważniejszych historii oporu przeciw komunizmowi w powojennej Warszawie.

Zajrzyj na Piwną 9/11 przy okazji spaceru po Starym Mieście. Najlepiej 13 grudnia lub 3 maja, kiedy w oknach kościoła i klasztoru zapalane są świece pamięci. To 10-15 minut zatrzymania, które zmienia sposób, w jaki widzisz resztę miasta. A jeśli chcesz zobaczyć Piwną w szerszym kadrze, jako jeden z rozdziałów opowieści o komunizmie w Warszawie i codzienności lat 80. widzianej z perspektywy knajp PRL-u w Warszawie czy Alternatyw 4, zajrzyj do powiązanych tekstów. Warszawa oporu nie kończy się na jednej ulicy, ale wiele jej ścieżek zaczyna się właśnie tu.

Źródła

  • Biuletyn Informacji Publicznej Rzecznika Praw Obywatelskich, 2011 bip.brpo.gov.pl
  • Instytut Pamięci Narodowej, 2008 ipn.gov.pl
Local guide Warsaw

Łukasz Benedykciński
Przewodnik po Warszawie

Kontakt

Telefon